Nr 11 (2015)

We wstępie redakcja zwraca uwagę na niebezpieczeństwo wynikające z coraz śmielej artykułowanych zapowiedzi radykalnych działań w obszarze tzw. polityki historycznej, a zwłaszcza zagrożenia dla prowadzenia badań naukowych oraz groźbę instrumentalizowania problematyki Holokaustu. Spośród tekstów zamieszczonych w dziale „Studia” na szczególną uwagę zasługuje artykuł Karoliny Panz poświęcony fenomenowi powojennej przemocy na Podhalu. Autorka analizuje przebieg i mechanizm tych zbrodni, lecz przede wszystkim przypomina ich ofiary. Kolejne opracowania dotyczą szerokiego pojętej problematyki pomocy i ratowania: ewakuacji dzieci żydowskich z terenu ZSRR do Palestyny w latach 1942–1943, warunków przetrwania w okupowanej Belgii, Holandii i Francji, pomocy Żydom na terenie Vichy, paradoksów związanych z ukrywaniem Żydów w Warszawie. Dział ten uzupełnia studium o holenderskim naziście prowadzącym zorganizowaną grabież dzieł sztuki. W dziale „Sylwetki” prezentujemy biografię i dorobek kolejnego historyka Zagłady - Filipa Friedmana, zaś w sekcji „Materiały” nieznany dziennik o ukrywaniu po „aryjskiej stronie”.

Od Redakcji

  • Od Redakcji

    Redakcja

    Zagłada Żydów. Studia i Materiały, Nr 11 (2015), strony: 13-15

    Spośród tekstów zamieszczonych w oddawanym w ręce Czytelnika tomie na szczególną uwagę zasługuje artykuł Karoliny Panz dotyczący przemocy na Podhalu w pierwszych powojennych miesiącach. Jest to temat wywołujący szczególnego rodzaju emocje i nieporozumienia. W przeciwieństwie do większości dominujących obecnie narracji autorka skupia się nie na takich czy innych uwarunkowaniach antyżydowskich działań powojennego podziemia, lecz na ofiarach. Na dzieciach z sierocińca w Rabce terroryzowanych przez miejscową konspirację i na ocalałych z Zagłady, którzy zetknęli się z podkomendnymi Józefa Kurasia „Ognia”.

    Głównym tematem zamieszczonych w tym tomie studiów pozostaje natomiast szeroko pojęta problematyka pomocy i ratowania. Piotr Trojański i Katarzyna Odrzywołek piszą o słabo znanym w Polsce epizodzie ewakuacji tysiąca dzieci żydowskich z ZSRR do Palestyny w latach 1942–1943, koordynowanej przez polskie instytucje cywilne i wojskowe. Badacze holenderscy, Pim Griffioen i Ron Zeller, przeprowadzają analizę porównawczą czynników warunkujących przetrwanie na terenie Holandii, Belgii i Francji. Zwracają uwagę, iż jednym z powodów ogromnej śmiertelności Żydów holenderskich (największy odsetek ofiar w Europie Zachodniej) był fakt, że zbył długo pokładali nadzieje na ocalenie w legalnych środkach, które stanowiły element machiny zagłady, podczas gdy Żydzi przebywający we Francji i Belgii, niebędący w większości obywatelami tych państw, zmuszeni byli wcześniej do szukania innych strategii przetrwania. Inne spojrzenie na tę problematykę przynosi artykuł Tala Bruttmanna o pomocy Żydom na terenie Vichy. Z kolei Barbara Engelking rekonstruuje dramatyczną i pełną paradoksów historię pomocy dla Żydów w Warszawie ze strony przedwojennego antysemity.

    Z problematyką pomocy wiąże się również kilka innych tekstów. Są to niewielki objętościowo artykuł Agnieszki Haski o działaniach polskiego poselstwa w Bernie na rzecz Żydów oraz krytyczne omówienia wzbudzających kontrowersje działań i publikacji zamieszczone w dziale „Curiosa”. W dziale „Sylwetki” prezentujemy postać i dorobek wybitnego historyka Zagłady Filipa Friedmana. Był on również jednym z pionierów badań nad tematyką pomocy udzielanej Żydom w okupowanej Europie. Spośród innych tekstów na uwagę zasługują pasjonujący artykuł Nawojki Cieślińskiej-Lobkowicz o zorganizowanej grabieży należących do Żydów dzieł sztuki na terenie GG i artykuł Stefana Klempa, w którym przedstawia on swoje badania nad dziejami niemieckich batalionów policyjnych w GG oraz charakteryzuje zgromadzoną w ciągu wieloletnich kwerend dokumentację źródłową.

    Na koniec pragnęlibyśmy zwrócić uwagę Czytelnika na dwa bloki tematyczne. W pierwszym z nich, dotyczącym edukacji na temat Zagłady, prezentujemy teksty o sytuacji w Niemczech, Kanadzie i Polsce (tutaj artykuł najważniejszego polskiego edukatora Roberta Szuchty o miejscu i sposobie przedstawiania Zagłady w podręcznikach szkolnych). Drugi blok poświęcony jest otwartemu w 2014 r. Muzeum Historii Żydów Polskich, a zwłaszcza galerii Zagłady.


In Memoriam

  • Feliks Tych in memoriam

    Redakcja Czasopisma

    Zagłada Żydów. Studia i Materiały, Nr 11 (2015), strony: 19-22

    17 lutego 2015 r. zmarł w Warszawie profesor Feliks Tych – historyk, były wieloletni dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego, członek Rady Naukowej naszego pisma.

    Kiedy w 2004 r. w kręgu badaczy Holokaustu pojawił się pomysł wydawania rocznika poświęconego zagładzie Żydów, profesor Feliks Tych odniósł się do niego z pełnym zrozumieniem. Jako dyrektor największej w Polsce instytucji zajmującej się historią Żydów, a także jej badacz, w naturalny sposób dołączył do grona autorytetów patronujących naszym poczynaniom i wszedł do Rady Naukowej pisma. Profesor Feliks Tych był dla nas nie tylko badaczem, lecz przede wszystkim świadkiem historii, która w dramatyczny sposób naznaczyła jego wczesną młodość i całe późniejsze życie.

    Znaliśmy Feliksa Tycha głównie jako dyrektora i niezwykle dynamicznego menadżera Żydowskiego Instytutu Historycznego, który za swej kadencji (w latach 1995–2006) znacząco zmodernizował oraz rozszerzył jego działalność. Nowy dyrektor rozpoczął unowocześnianie od gruntownego remontu budynku przy ul. Tłomackie (zaplanowanego już za poprzedniej dyrekcji Daniela Grinberga), co zaowocowało poprawą warunków pracy w ŻIH, przede wszystkim zaś umożliwiło odpowiednie przechowywanie archiwaliów. Szczególnie podkreślić należy pietyzm, z jakim Profesor traktował dokumenty archiwalne. Rzec można, że szacunek do nich miał we krwi, co wiązało się bezpośrednio z faktem, że w przeszłości był archiwistą praktykiem (pełnił funkcje kierownicze w Archiwum Centralnym KC PZPR, gdzie pracował po tym, jak w wyniku czystek po Marcu 1968 został zwolniony z Instytutu Historii PAN). Dzięki staraniom profesora Tycha i pozyskaniu zagranicznych partnerów (m.in. Muzeum Pamięci Holokaustu w Waszyngtonie oraz Claims Conference) powstała w ŻIH nowoczesna pracowania konserwatorska oraz specjalnie dostosowane magazyny, zapewniające kolekcjom ŻIH, z najcenniejszym Archiwum Ringelbluma na czele, właściwe warunki przechowywania. Niewiele później jako kolejny krok ku zabezpieczeniu zbiorów rozpoczął się szeroko zakrojony projekt mikrofilmowania i digitalizacji. Uzupełnieniem tego procesu było opracowanie nowych inwentarzy archiwalnych (warto wymienić zwłaszcza siedmiotomowy dwujęzyczny, polsko-angielski, inwentarz do zespołu 301, czyli relacji ocalonych z Zagłady, które jako materiał badawczy profesor Tych bardzo wysoko cenił). Wszystkie te działania były nakierowane na jak najlepsze zachowanie i udostępnienie szerokiemu gronu badaczy bezcennych zespołów archiwalnych

  • Władysław Bartoszewski in memoriam

    Michał Komar

    Zagłada Żydów. Studia i Materiały, Nr 11 (2015), strony: 23-29

    Najpierw słowo o lekcji ekonomiki przeżycia, jakiej pół wieku temu udzielił mi człowiek doświadczony. Pisząc o doświadczeniu, mam na myśli udział w konspiracji w latach 1939–1942, aresztowanie przez Gestapo, utratę zębów, pobyt w Auschwitz, Dachau i Sachsenhausen ze wszystkimi tego konsekwencjami. Mówił tak: Skoro pytasz o ratowanie ludzi, to pamiętaj, że można było za to dostać kulę albo znaleźć się w obozie. Podobnie ze szmuglem rąbanki. Z tym że schabowego chciał zjeść każdy, a ratować Żyda – raczej nie. To sprawa delikatna, bo na początku jest groźba śmierci i strach. Sprawa decyzji. Należy rozważyć okoliczność jej podjęcia. I tyle.

    Mając to w pamięci, nie będę dociekał, domniemywał i interpretował. Przedstawiam notatki z trwających ponad dziesięć lat rozmów z Władysławem Bartoszewskim. Mówił tak:

    …Zostałem pracownikiem Przychodni nr 1, która mieściła się na parterze niewielkiego domu przy ulicy Hozjusza, obok kościoła św. Stanisława Kostki. W kilkupokojowym mieszkaniu lekarka dr Ochnicz-Czerniewska i pielęgniarka, siostra Maria, przyjmowały ubogich, chorych, rannych żołnierzy, wszystkich, komu potrzebna była pomoc medyczna. Porada kosztowała 1 zł. Pełniłem funkcje intendenta, księgowego, gońca i woźnego. Obie panie, znacznie ode mnie starsze, traktowały mnie, osiemnastolatka, z wielką życzliwością i nie bez matczynego rozczulenia. Uposażenie było skromne. Mogłem za nie kupić nie więcej niż trzy kilogramy tłuszczu, ale czułem, że robię coś sensownego, a to bardzo dużo. No i od 1 maja 1940 r. miałem legitymację Polskiego Czerwonego Krzyża, wystawioną w języku polskim i niemieckim, z fotografią, pieczątką i podpisami zarządu – honorowaną w czasie policyjnych kontroli ulicznych. […] Wygarnięto mnie 19 września o świcie, przed godziną policyjną. Matka obudziła mnie, zaniepokojona dużą liczbą Niemców na ulicy. Uważałem, że mama niepotrzebnie panikuje. Po chwili do mieszkania wtargnęli panowie w żelaznych melonikach, tak wtedy mówiło się na hełmy, i nie zwracając uwagi na matkę, wrzasnęli w moim kierunku: Aufstehen! Mitkommen! Wstałem. Matka kazała mi wziąć jesionkę, choć było ciepło. Na podwórzu stali sąsiedzi, z naszego domu wyprowadzono chyba ze trzydziestu. Pod eskortą doszliśmy do placu Wilsona, gdzie stały ciężarówki SS. Tam sprawdzili nam dokumenty. Pracownikom elektrowni, gazowni i wodociągów kazano iść precz, czyli do domów, reszta na budy. Jechaliśmy ulicami Warszawy. Przechodnie idący do pracy z lękiem patrzyli na konwój, niektórzy odwracali głowy. Ciężarówki wjechały na teren koszar SS Reiterregiment Warschau. Zostaliśmy osadzeni w hali maneżu. Mówiąc dokładniej, kazano nam położyć się na zalegających podłogę maneżu suchych końskich odchodach. W hali było ponad tysiąc Polaków, pilnowanych przez dwóch podoficerów niemieckiej Służby Bezpieczeństwa (SD). Jeden z nich ustawił na stoliku ręczny karabin maszynowy i co jakiś czas puszczał serię nad naszymi głowami. Po jakimś czasie pozwolili nam usiąść, dali nawet kubły z wodą. Minęło kilkanaście godzin. Ustawiono nas w kolejkach do stolików, przy których siedzieli oficerowie i umundurowane maszynistki. Rozpoczęło się dokładne sprawdzanie dokumentów. Okazało się jednak, że Polski Czerwony Krzyż albo z niewiedzy – bo na pewno nie ze złej woli – albo z powodu zmieniających się przepisów nie zadbał o to, żeby na legitymacjach były dodatkowe pieczęcie niemieckie, tak zwane wrony albo gapy. W oczach oficera dokument bez niemieckiego orła nie miał żadnej wartości ...


Studia

  • „Dlaczego oni, którzy tyle przecierpieli i przetrzymali, musieli zginąć”. Żydowskie ofiary zbrojnej przemocy na Podhalu w latach 1945–1947

    Karolina Panz

    Zagłada Żydów. Studia i Materiały, Nr 11 (2015), strony: 33-89

    Artykuł dotyczy zbrojnej przemocy antyżydowskiej i związanych z nią wydarzeń, które miały miejsce na Podhalu (południowa Polska) w latach 1945–1947. Zginęło tam wówczas ponad trzydziestu Żydów. Ofiarą przemocy padły też dzieci z żydowskich sierocińców. Wśród sprawców owych aktów terroru byli partyzanci ze zgrupowania Józefa Kurasia „Ognia”, jednego z najważniejszych symboli antykomunistycznego oporu. Artykuł oparty jest na wynikach kilkuletnich badań i bardzo zróżnicowanych źródłach, a jego głównym celem jest odtworzenie tamtych wydarzeń ze szczególnym uwzględnieniem ofiar aktów przemocy.

  • Prześladowania Żydów w Holandii, Francji i Belgii, 1940–1945 w ujęciu porównawczym: podobieństwa, różnice, przyczyny

    Pim Griffioen, Ron Zeller

    Zagłada Żydów. Studia i Materiały, Nr 11 (2015), strony: 90-130

    At the beginning of the occupation, France, Holland and Belgium found themselves in a similar situation. But when we look at the ratio of victims and survivors during the Holocaust in Western Europe, France and Holland are polar opposites: in France 25 percent of around 320,000 Jews did not survive the persecutions, whereas the ratio in Holland was 75 percent of 140,000. Belgium lies in the middle of the scale – 40 percent dead out of 66,000 Jews. In order to understand the source of these differences, the authors compare the methods applied by the occupation authorities and their anti-Jewish policies, the involvement and the size of the local police forces and German police, as well as the jurisdictional disputes between these formations.

  • Polityka antyżydowska, „ostateczne rozwiązanie” i pomoc udzielana Żydom we Francji Vichy w latach 1940–1945

    Tal Bruttmann

    Zagłada Żydów. Studia i Materiały, Nr 11 (2015), strony: 131-143

    We Francji Zagładę ocalało 75 procent Żydów francuskich. Pomoc niesiono w ramach inicjatyw indywidualnych, struktur wzajemnej pomocy, organizacji ruchu oporu – głównie żydowskiego. Autor rekonstruuje sytuację prawną, podział administracyjny i działania wojenne, poziom zaangażowanie SS i SD a także francuskich kolaborantów w okresie 1940–1944, które tworzyły specyficzne warunki prawne i atmosferę, w jakiej mogli działać Francuzi. Brak regulacji zabraniających Francuzom udzielania Żydom pomocy, podobnie jak brak przepisów o separacji Żydów od nie-Żydów, stanowił dla SS jedno z najpoważniejszych utrudnień w realizacji „ostatecznego rozwiązania”. Niemcy próbowali zastraszyć francuskie społeczeństwo. Równolegle do aresztowań Żydów rozpracowywano struktury organizacji pomocowych i aresztowano podejrzanych o udzielanie schronienia. W 1943 r. obok SS do realizacji „ostatecznego rozwiązania” włączyła się także SD, która pozyskała znaczną liczbę kolaborujących Francuzów. Niemcy zyskali siłę napędową tropienia Żydów, co zwiększyło liczbę aresztowań. W 1944 r. wznowienie działań wojennych we Francji spowodowało, że stała się ona dla Niemców terenem wrogim. Zaostrzono represje, polityka „ostatecznego rozwiązania” nie opierała się już tylko na aresztowaniach i deportacjach, ale dziesiątkach egzekucji Żydów przeprowadzonych przez Niemców i ich francuskich popleczników. Każde pogłębienie brutalności i represji pociągało za sobą zwiększenie udzielonej pomocy.

  • Dzieci Teheranu – od mrozów Syberii do słońca Palestyny. Rola delegatur Ambasady RP w ZSRR i Armii gen. Andersa w ratowaniu dzieci żydowskich

    Katarzyna Odrzywołek, Piotr Trojański

    Zagłada Żydów. Studia i Materiały, Nr 11 (2015), strony: 144-172

    Artykuł przedstawia losy sierot żydowskich, które w 1942 r. wraz z wojskiem polskim zostały ewakuowane z ZSRR do Iranu w kontekście pomocy, jakiej im udzieliła Armia Andersa i rząd polski na uchodźstwie przez sieć delegatur Ambasady RP w ZSRR oraz Ministerstwo Pracy i Opieki Społecznej. Ukazuje szeroką, często skomplikowaną i trudną współpracę tych instytucji z organizacjami żydowskimi, w tym głównie z Agencją Żydowską. Charakteryzuje różne formy pomocy udzielonej dzieciom żydowskim i analizuje motywy, jakie nimi kierowały, często rozbieżne. Ponadto stawia pytania o antysemityzm w Armii Andersa oraz jego wpływ na ratowanie dzieci żydowskich.

  • Grabieżca ze znakiem Q. O rabunkowej działalności Pietera Nicolaasa Mentena (1899–1987)

    Nawojka Cieślińska-Lobkowicz

    Zagłada Żydów. Studia i Materiały, Nr 11 (2015), strony: 173-206

    Nazistowska grabież dzieł sztuki i dóbr kultury w latach 1933–1945 bywa zwykle dzielona na zorganizowaną i dziką. Zorganizowaną przeprowadzały specjalne organizacje i komórki aparatu władzy; dzika, rozpowszechniona przede wszystkim na wschodzie, sprowadzała się do prywatnego rabunku dokonywanego na własną rękę przez wielu Niemców. Autorka proponuje wprowadzenie odrębnej kategorii grabieży kwalifikowanej. Odnosi ją do osób z premedytacją parających się grabieżą – na własny rachunek i/lub na zlecenie – których kompetencje obejmowały ocenę wartości poszukiwanych dóbr artystycznych oraz orientację, gdzie i u kogo ich szukać. W Rzeszy, okupowanej Francji i Holandii było wielu takich kwalifikowanych rabusiów. W okupowanej Polsce po pierwszej fali oficjalnych konfiskat trafiali się rzadko. Wyjątkiem był Holender Pieter Nicolaas Menten (1899–1987), po wojnie jeden z najzamożniejszych obywateli Holandii i właściciel niedostępnej publicznie kolekcji dzieł sztuki.

  • Labirynty i plątaniny. Historia pewnego Sprawiedliwego

    Barbara Engelking

    Zagłada Żydów. Studia i Materiały, Nr 11 (2015), strony: 207-232

    Artykuł opisuje historię Henryka Ryszewskiego, który w mieszkaniu na warszawskim Mariensztacie ukrywał kilkunastu Żydów. Po wojnie oskarżono go (jak sądzę, bezpodstawnie) o szantażowanie Żydów, został osądzony i spędził kilka lat w więzieniu. Jego oskarżyciel natomiast sam padł ofiarą pokazowego procesu w sprawie tzw. afery papierniczej i także spędził w więzieniu kilka lat


Konteksty

  • Deportacja Żydów z Macedonii Wardarskiej, Bełomoria i Pirotu w historiografii bułgarskiej

    Bartłomiej Rusin

    Zagłada Żydów. Studia i Materiały, Nr 11 (2015), strony: 255-268

    Artykuł stanowi przegląd bułgarskich prac historycznych (zbiory dokumentów, monografie, prace zbiorowe, artykuły w czasopismach) dotyczących problemu deportacji Żydów z terytoriów anektowanych przez Bułgarię w czasie II wojny światowej (Macedonia Wardarska, Tracja Zachodnia z częścią Macedonii Egejskiej – tzw. Bełomorie, Pirot). Publikacje takie pojawiają się na rodzimym rynku wydawniczym nieprzerwanie od 1945 r., co świadczy o nieustannym zainteresowaniu uczonych bułgarskich kwestią losów mniejszości żydowskiej, pozostającej pod kontrolą władz w Sofii. Do upadku komunizmu w Bułgarii historiografia podlegała jednak wyraźnym ograniczeniom ideologicznym, a oceny formułowane przez uczonych w poszczególnych artykułach czy publikacjach o charakterze zwartym podkreślały rolę ruchu komunistycznego (na czele z późniejszym pierwszym sekretarzem Bułgarskiej Partii Komunistycznej Todorem Żiwkowem) oraz zwykłych obywateli w uratowaniu rodzimej mniejszości od deportacji do obozu zagłady w Treblince. Po rozpadzie bloku wschodniego i uwolnieniu nauki historycznej z gorsetu ideologicznej propagandy, w Bułgarii pojawiły się pozycje podkreślające pozytywną rolę króla Borysa III oraz niektórych polityków bułgarskich (np. Dimityr Peszew), którzy mieli oprzeć się naciskowi politycznemu Berlina w kwestii deportacji rodzimych Żydów. Nadal jednak temat odpowiedzialności Bułgarii za wywózki Żydów z terytoriów anektowanych nie został należycie przebadany, widoczny jest również opór części środowisk naukowych, chcących widzieć swój kraj jako jedyny, który nie uczestniczył w zbrodni Holokaustu.


Sylwetki

  • Filip Friedman i początki badań nad Zagładą

    Roni Stauber

    Zagłada Żydów. Studia i Materiały, Nr 11 (2015), strony: 235-251

    Artykuł przybliża dorobek badawczy Filipa Friedmana, wybitnego historyka pochodzącego ze Lwowa, Ocalałego, którego żona i córka zginęły w Zagładzie. Friedman był pionierem w badaniach nad Zagładą. Jego wkład w te badania polegał na wyznaczeniu kierunków badań, opracowaniu metodologii i narzędzi badawczych, a także stworzeniu dokumentacji Zagłady.

    Tuż po wojnie Friedman jako jeden z pierwszych opracował program badań nad Zagładą, w którym uwzględnił zagadnienia takie jak: miejsce Żydów w ideologii nazistowskiej, kolejne etapy prześladowań Żydów, charakterystyka życia żydowskiego i opór wobec nazistowskiej polityki eksterminacji, nazistowskie zbrodnie ludobójstwa, stosunek ludności nieżydowskiej do prześladowań Żydów i reakcje wolnego świata, w tym jiszuwu, na Zagładę. Friedman był przekonany, że podstawą opracowań na temat „ostatecznego rozwiązania” powinny być reakcje ofiar i ich życie w cieniu nadchodzącej zagłady. Ostro krytykował historyków, którzy badania Holokaustu opierali tylko na dokumentacji nazistowskiej, bez uwzględnienia żydowskiej perspektywy. Samego Friedmana najbardziej interesowały dwa zagadnienia: Judenraty oraz opór żydowski. Badał działalność rad żydowskich w kontekście wewnętrznego życia gett, oddziaływaniu rad na mieszkańców gett. Studiując opór żydowski Friedman stworzył szerokie koncepcję tej postawy, która poza działaniami zbrojnymi uwzględnił również działania w sferze duchowej i kulturalnej.

    Filip Friedman był też jednym z pierwszych historyków, który zwrócił uwagę na uniwersalne znaczenie Zagłady. Uważał, że ludzkie i moralne implikacje „ostatecznego rozwiązania” dotyczą nie tylko dla Żydów, ale całej ludzkości. Wychodził również z założenia, że Żydzi byli pierwszymi, ale nie jedynymi ofiarami nazistowskiej polityki eksterminacji. Już w 1950 r., pisał o zagładzie Romów.


Materiały

  • Pamiętnik dr. Chaima Einhorna

    Barbara Engelking

    Zagłada Żydów. Studia i Materiały, Nr 11 (2015), strony: 447-493

    Dziennik dr. Chaima Einhorna, pisany w ukryciu po stronie aryjskiej, zawiera wspomnienia z getta, przede wszystkim z czasu akcji wysiedleńczej, oraz kilka urywków z okresu ukrywania się na warszawskiej Pradze. Grupa kilkorga Żydów, między nimi dr Einhorn z żoną, ukrywała się u nauczycielki Romany Hanke.

  • Na marginesie funkcjonowania sądów polskich w Generalnym Gubernatorstwie. Przypadek Majera Wolberga

    Ewa Wiatr

    Zagłada Żydów. Studia i Materiały, Nr 11 (2015), strony: 494-502

    To nie będzie historia długa i dramatyczna. Trudno też z niej zrobić nauko- wą rozprawę odwołującą się do fachowej literatury. Będzie to raczej opowieść na marginesie nauki, dotykająca szeroko pojętych stosunków polsko-żydowskich w czasie drugiej wojny światowej, z koniem w tle. Będzie to historia, która gdyby nie była prawdziwa, mogłaby stać się częścią scenariusza mającego za zadanie pokazać wojnę okraszoną lekkimi, choć niepozbawionymi dramatyzmu scenami. Jest  to  opowieść  wysnuta  z  jednej  teczki  archiwalnej,  przechowywanej w Archiwum Państwowym w Piotrkowie Trybunalskim, w zespole Sąd Grodz- ki w Pławnie

  • „Trzeba mu jedną posłać, bo jakiś złotnik czy też kanadziarz”. Sprawa strażnika Stałej Ochrony Obozu Oświęcimskiego

    Piotr Trojański

    Zagłada Żydów. Studia i Materiały, Nr 11 (2015), strony: 503-520

    Tekst stanowi omówienie akt sądowych sprawy jednego z funkcjonariuszy Stałej Ochrony Obozu Oświęcimskiego, który w 1946 r., podczas wykonywania swoich obowiązków służbowych zastrzelił osobę podejrzaną o profanację szczątków ofiar KL Auschwitz. Sprawa ta jest dotąd jedynym znanym i tak dobrze udokumentowanym przypadkiem zabójstwa tzw. kanadziarza przez pracownika ochrony Muzeum w Oświęcimiu. Dokumenty zostały wytworzone przez Sądy: Grodzki w Oświęcimiu, Okręgowy w Wadowicach i Apelacyjny w Krakowie, gdzie toczył się proces przeciwko wartownikowi. Materiały procesowe, pośród których znajdują się m.in.: protokoły przesłuchania świadków i oskarżonego, sentencje i interpretacje wyroków sądów dwóch instancji, apelacje przechowywane są dzisiaj w Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej w Krakowie. Dają nam one obraz sytuacji, jaka panowała na terenie byłego obozu Auschwitz w pierwszych latach po jego wyzwoleniu w kwestii zabezpieczenia terenów poobozowych. Ponadto są cennym źródłem do badania problemu bezczeszczenia szczątków ofiar byłych obozów koncentracyjnych i zagłady.


Z warsztatów badawczych

  • Źródła ukazujące działalność batalionów policyjnych w okupowanej Polsce

    Stefan Klemp

    Zagłada Żydów. Studia i Materiały, Nr 11 (2015), strony: 271-298

    Policja Porządkowa i Policja Ochronna w przeciwieństwie do Waffen SS i Policji Kryminalnej przez wiele lat po wojnie nie były uznane za organizacje przestępcze. Dopiero Christopher Browning i Daniel Goldhagen sprawili w latach dziewięćdziesiątych, że zbrodnie popełnione przez bataliony policyjne stały się znane. Nadal jednak udział wielu wysokich rangą funkcjonariuszy i oficerów policji np. w akcji „Reinhardt” czy akcji „Erntefest” nie został wystarczająco rozpoznany i opisany. W artykule autor przedstawił zawartość rozproszonego zasobu źródeł do badań nad batalionami policji. Na korpus źródeł składają się powojenne postępowania prokuratury w Dortmundzie, w Ludwigsburgu, w Koblencji, dokumentacja Policji Kryminalnej w Archiwum Krajowym w Münster i Duisburgu, dokumentacja Urzędu ds. Akt Stasi, akta z postępowań denazyfikacyjnych, akta Centrum Dokumentacji Nazizmu, Biura Informacji Wehrmachtu w Berlinie, Archiwum Wojskowego we Freiburgu i inne. Autor wskazuje zarówno potencjał, jak i ograniczenia tych źródeł. Na przykładzie m.in. Ericha Steidtmanna, oficera policji, który podczas przesłuchania w 1963 r. w charakterze świadka przyznał się do udziału w akcjach przeciw Żydom w Warszawie, ale nie został oskarżony, wykazuje niechęć niemieckiego wymiaru sprawiedliwości do osądzania tych czynów. Dokumenty, które posłużyły do rekonstrukcji biografii Steidtmanna, pokazują całe spektrum zagadnień związanych z pracą z omawianym korpusem źródłowym: nie tylko opisują wydarzenia historyczne, ale również pokazują ściganie zbrodniarzy, możliwości zacierania śladów popełnionych zbrodni, a także błędy i zaniedbania prowadzonych po wojnie postępowań dochodzeniowych. Niemniej wkładając trud w wyszukiwanie, porównywanie i łączenie rozproszonych informacji z akt dochodzenia (zeznania świadków), dokumentów osobowych i literatury przedmiotu, można dokładnie odtworzyć życiorysy funkcjonariuszy Policji Porządkowej i Policji Ochronnej i ustalić ich rolę w przeprowadzaniu zagłady Żydów.

  • „Proszę Pana Ministra o energiczną interwencję”. Aleksander Ładoś (1891–1963) i ratowanie Żydów przez Poselstwo RP w Bernie

    Agnieszka Haska

    Zagłada Żydów. Studia i Materiały, Nr 11 (2015), strony: 299-309

    W okresie drugiej wojny światowej Poselstwo RP w Bernie wydatnie pomagało polskim Żydom w Szwajcarii i w okupowanej Polsce, nie tylko oferując wsparcie finansowe i rzeczowe, ale również angażując się m.in. w akcję niesienia pomocy Żydom w Szanghaju – oferując różnym organizacjom swoje kanały dyplomatyczne oraz pośrednicząc w załatwianiu dokumentów państw południowoamerykańskich. Te działania byłyby niemożliwe bez wsparcia, zaangażowania i zabiegów posła Aleksandra Ładosia i jego podwładnych. Artykuł przybliża sylwetkę Ładosia oraz rolę, jaką Poselstwo RP w Bernie odegrało w ratowaniu Żydów.

  • Strategie przetrwania i udzielanie pomocy żydowskim partnerom w małż eń stwach mieszanych we Wrocławiu i Hamburgu. Studium przypadku

    Katharina Friedla

    Zagłada Żydów. Studia i Materiały, Nr 11 (2015), strony: 310-324

    Artykuł ukazuje problem egzystencji małżeństw mieszanych w dwóch dużych miastach, Wrocławiu i Hamburgu, w okresie Trzeciej Rzeszy. Przedstawione w nim historie sześciu rodzin mieszanych obrazują zarys problemu pomocy Żydom ze strony ich nieżydowskich partnerów. Każdy z analizowanych przypadków uwzględnia strategie przetrwania, zmiany konstelacji rodzinnych, metody i możliwości udzielania pomocy oraz zagrożenia i dylematy, z jakimi borykali się członkowie rodzin małżeństw mieszanych.

  • „Czym wytłumaczy Pan…?” Inteligencja żydowska o polonizacji i asymilacji Żydów w getcie warszawskim .

    Justyna Majewska

    Zagłada Żydów. Studia i Materiały, Nr 11 (2015), strony: 325-346

    W pierwszej połowie 1942 r. ankieterzy tajnego archiwum „Oneg Szabat” działającego w getcie warszawskim przeprowadzili wywiady z ośmioma intelektualistami żydowskimi na temat wpływu rzeczywistości gettowej na życie społeczne i tożsamość Żydów. Spośród licznych tematów pojawiających się w ankietach autorka skupia się na opiniach respondentów o akulturacji i przedstawia je w trzech kontekstach: osobistych doświadczeń respondentów, ich przekonań politycznych (prawie wszyscy byli zwolennikami ideologii dojkajt), oraz przedwojennych dyskusje o roli języka i kultury jidysz w formowaniu żydowskiej tożsamości narodowej.

    Respondenci nadali akulturacji w getcie nowy wymiar. Polonizacja, która przed wojną nie była postrzegana jednoznacznie negatywnie, w getcie zaczęła być interpretowana jako świadoma decyzja o odrzuceniu tożsamości żydowskiej. Akulturacja, która zdaniem respondentów nie była narzucana przez Niemców, stała się główną patologii środowisk żydowskiej inteligencji. W swojej krytycznej interpretacji rzeczywistości getta respondenci postrzegali te procesy jako niebezpieczeństwo dla tożsamości narodu, zagrożenie porównywalne z wyniszczającymi działaniami podejmowanymi przez Niemców.

  • „Ma ono na twarzy grymas dojrzałego i gorycz pokrzywdzonego […] – nie ma dzieciństwa”. Przemiany ról dzieci w rodzinie w getcie warszawskim

    Maria Ferenc-Piotrowska

    Zagłada Żydów. Studia i Materiały, Nr 11 (2015), strony: 347-376

    Autorka poddała analizie fragmenty relacji z getta warszawskiego dotyczące relacji rodzinnych dzieci. Opisałam przemiany demograficzne prowadzące do zmiany struktury społecznej, które wymusiły na rodzinach funkcjonalne przystosowania. Najistotniejszą zmianą było wciągnięcie w reżim zarobkowania grup wcześniej niepracujących: dzieci. Artykuł przedstawia konsekwencje tych przemian dla relacji między członkami rodziny, zawiera też analizę doświadczenia dzieciństwa oraz rodzicielstwa w getcie.


Małe formy

  • Zapomnieć

    Tadeusz Bartoś

    Zagłada Żydów. Studia i Materiały, Nr 11 (2015), strony: 523-524

    Pamięć związana jest nierozerwalnie z miejscem. Pamięć zagłady wpisana jest w miejsca zagłady. Warszawa i jej getto, ucieczki z getta, wywózki… W du- chowym pejzażu tych domów, placów, uliczek, ruin pozostanie na zawsze wy- ryty proceder nazistowskiej zbrodni. Pamięć jest miejscem. Skalano tę ziemię, pozostaje ona nieczysta, nasiąknięta nieprawością i niegodziwością. Nie Paryż, Londyn, Madryt, nie Berlin, Monachium, Kolonia, lecz Warszawa, Łódź, i inne polskie miasta nasycone zostały monstrum zbrodni.

    Miejsce niegodziwości jest przeklęte, skalane na zawsze, nie przebacza i nie prosi o przebaczenie. Nie ma zapomnienia, nie ma uwolnienia od winy. Uciekają- ce od strony Nowego Światu żydowskie dziecko, zatrzymane przez gestapowca, wrzucone zostało do rzeki przez Polaka, któremu Niemiec przyłożył pistolet do skroni. Skalany i nieczysty na zawsze został most Poniatowskiego.

  • Ginczanka

    Jacek Leociak

    Zagłada Żydów. Studia i Materiały, Nr 11 (2015), strony: 525-528

    Mam w ręku książkę niezwykłą. Czuję jej ciężar, gładkość okładki. Zuzanna Ginczanka. Wiersze zebrane w opracowaniu Izoldy Kiec, wydana przez Fundację Pogranicze w 2014 r. Wyłania się z cienia, pogrzebana w ziemi, pogrzebana w pamięci. Monografia Izoldy Kiec Zuzanna Ginczanka. Życie i twórczość z 1994 r. i publikowane wiersze przywróciły jej imię poezji polskiej. Znakomita praca Agaty Araszkiewicz „Wypowiadam wam moje życie”. Melancholia Zuzanny Ginczanki z 2001 r. ustaliła wysoką rangę tej poezji, wniknęła w jej specyfikę i przyniosła klucz interpretacyjny do dzieła autorki O centaurach – jedynego tomiku poetyckiego Ginczanki, wydanego w 1936 r. w Warszawie.


Punkty Widzenia

  • Historia XX wieku, totalitaryzm i problem zła

    Tomasz Ceran

    Zagłada Żydów. Studia i Materiały, Nr 11 (2015), strony: 379-407

    The article talks about using term ‘evil’ in professional historical science. The author convinced that in history we can use this term, what’s more, we should research the imagination of ‘evil’ in perpetrator’s minds to understand the genocide and mass murder in 20th century.

  • Reguła złotego środka. Kilka uwag na temat współczesnego dominującego dyskursu o „stosunkach polsko-żydowskich”

    Anna Zawadzka, Piotr Forecki

    Zagłada Żydów. Studia i Materiały, Nr 11 (2015), strony: 408-428

    Tekst jest próbą dekonstrukcji polskiego dyskursu dominującego w temacie tzw. stosunków polsko-żydowskich. Centralne figury tego dyskursu to logika złotego środka jako narzędzia dochodzenia do prawdy historycznej, symetryzacja polskich i żydowskich krzywd oraz win, a także gościnność jako powszechna postawa Polaków wobec Żydów. Autorzy pokazują opiniotwórczą siłę oddziaływania tego dyskursu na trzech przykładach: recenzji filmu Ida Pawła Pawlikowskiego, recepcji Muzeum Historii Żydów Polskich Polin oraz dyskusji o pomnikach Sprawiedliwych, które miały stanąć w Warszawie.

  • Między historią mówioną, psychologią ocalenia a traumą drugiego pokolenia. Wokół książek Mikołaja Grynberga Ocaleni z XX wieku i Oskarżam Auschwitz. Opowieści rodzinne

    Piotr Filipkowski

    Zagłada Żydów. Studia i Materiały, Nr 11 (2015), strony: 429-444

    Tekst nie jest recenzją dwóch książek Mikołaja Grynberga wymienionych w tytule, lecz propozycją ich łącznego odczytania w perspektywie holokaustowej historii mówionej z jednej strony i refleksji o dziedzictwie Zagłady w tak zwanym drugim pokoleniu, wśród dzieci ocalałych – z drugiej. Ten pierwszy cel realizuję poprzez wpisanie Ocalonych z XX wieku w tradycję dokumentacyjno-badawczą oral history – łącznie z próbą interpretacji zawartych w tej książce świadectw w kategoriach „pamięci głębokiej” i jej odmian, zaproponowanych przez Lawrence’a Langera w jego znakomitej książce Holocaust Testimonies. The Ruins of Memory, wydanej niedawno po polsku. W realizacji drugiego celu – i wydobyciu napięć między pierwszym a drugim pozagładowym pokoleniem – pomaga mi konfrontacja obu książek Grynberga z komiksowym Maus’em Arta Spiegelmana. Na koniec pytam o granice wspólnoty pamięci Zagłady jako „pamięci rodzinnej”.


Omówienia

  • Bałkańska ziemia obiecana? Problem Holokaustu w albańskich badaniach nad przeszłością

    Tadeusz Czekalski

    Zagłada Żydów. Studia i Materiały, Nr 11 (2015), strony: 531-544

    W 2012 r. podczas Jewish Film Festival w San Francisco zaprezentowano dzieło Besa: The Promise zrealizowane przez Rachel Goslins. Z wywiadów przedstawionych przez amerykańską reżyserkę wyłaniał się niezwykły obraz Albanii, w której w okresie włoskiej, a następnie niemieckiej okupacji rodziny muzułmańskie mimo ryzyka ukrywały Żydów, traktując ich jak członków rodzin, a swoje działanie jako powinność wynikającą ze specyficznie rozumianych zasad honorowego postępowania. Fascynujący obowiązek gościnności wyrażony w słowie besa oznaczał konieczność udzielenia schronienia niezależnie od wyznawanej wiary. Bohaterowie filmu nie dostrzegają niczego nadzwyczajnego w swojej postawie, podkreślając, że poświęcenie się dla gościa w imię zasad prawa zwyczajowego jest zachowaniem typowym dla ich społeczności. Goslins postrzega swój film głównie w kategoriach współpracy międzywyznaniowej, a sam fakt udzielania pomocy Żydom przez albańskich muzułmanów za sytuację bez precedensu we współczesnym świecie2. Za osobliwe uznaje też to, że w czasie drugiej wojny światowej liczba Żydów w Albanii wielokrotnie wzrosła, co czyni z tego kraju ewenement w skali Europy. Jej film miał być rodzajem hołdu złożonego rodzinom, które w czasie wojny narażały życie swoich członków, a których czyny zostały zapomniane w okresie izolacji Albanii za rządów Envera Hodży.

  • Pamięć o Holokauście w Mołdawii

    Natalia Sineaeva-Pankowska

    Zagłada Żydów. Studia i Materiały, Nr 11 (2015), strony: 545-553

    W Mołdawii problem pamięci o Holokauście związany jest z pytaniem o tożsamość, a w związku z tym – z różnymi narracjami historycznymi. Z kolei zagadnienia tej pamięci i tutejszej tożsamości wiążą się ściśle z historią Rumunii, dlatego w artykule mowa będzie także o tym kraju.

    Mołdawia podzielała całkowicie sowiecką narrację o drugiej wojnie światowej, ale niezależnie od tego występowały tu swoiste aspekty albo elementy narodowe. W czasie swojej historii była kolejno częścią imperium osmańskiego, Cesarstwa Rosyjskiego, Królestwa Rumunii i ZSRR. Od 1991 r. Mołdawia jest krajem niezależnym. W latach 1941–1944 obszary obecnego państwa zostały zajęte przez armię rumuńską pod dowództwem Iona Antonescu, sojusznika Hitlera. Holokaust na tych terenach dokonał się przede wszystkim jej rękoma. Liczni mołdawscy Żydzi, podobnie jak Żydzi rumuńscy i Romowie, byli deportowani na tereny Transnistrii, której znaczna część należy obecnie do Ukrainy, i tam zostali zgładzeni w obozach koncentracyjnych. Większość zmarła na skutek różnorodnych chorób lub była rozstrzelana w drodze do obozów, zjawisko to określa się jako Holokaust od kuli (Holocaust by bullets). W 1940 r. na terytorium Besarabii żyło około 350 tys. Żydów, z których, według mołdawsko-amerykańskiego historyka Vladimira Solonariego2, przeżyło około 90 tys. Szef nazistowskiej propagandy Joseph Goebbels pisał w swoich pamiętnikach, że z antysemickim nastawieniem i chęcią mordu Żydów Antonescu nie mogli równać się nawet naziści: „Trzeba przyznać, że jeśli chodzi o problem żydowski, to tacy ludzie jak Antonescu działają o wiele radykalniej niż my”

  • Historiografia słowacka wobec problematyki Zagłady

    Ján Hlavinka

    Zagłada Żydów. Studia i Materiały, Nr 11 (2015), strony: 554-570

    Zarówno wśród badaczy, jak i szerokiej publiczności na Słowacji często odzy- wają się głosy, że jeśli jakiś temat dotyczący lat 1938–1945 został już dokładnie zbadany przez słowackich historyków, to jest to temat Zagłady. To twierdzenie dość często pojawia się w recenzjach różnych książek historycznych, prac dyplomowych, a niekiedy możemy je odnaleźć także w naukowych polemikach. Jaki jest jednak stan faktyczny? I co sprawiło, że tak właśnie wygląda?


Edukacja o Zagładzie

  • Ujęcie Zagłady w niemieckich podręcznikach szkolnych

    Katarzyna Woniak

    Zagłada Żydów. Studia i Materiały, Nr 11 (2015), strony: 573-590

    W styczniu 2014 r. w nawiązaniu do 69. rocznicy wyzwolenia obozu koncentracyjnego Auschwitz niemiecki Instytut Międzynarodowych Badań nad Podręcznikami Szkolnymi im. Georga Eckerta w Brunszwiku opublikował raport dotyczący ujęcia zagłady Żydów w podręcznikach szkolnych na całym świecie. Analiza pokazała, że nie istnieje jedna uniwersalna opowieść, lecz wiele różnorodnych narracji Holokaustu, w zależności od doświadczeń historycznych danego państwa. W raporcie podkreślono, że w Niemczech temat ten jest traktowany najobszerniej, ale towarzyszy mu wiele błędów, nieścisłości i uproszczeń.

    Analizę treści podręczników do nauczania historii podejmowano już wielokrotnie. Uznano bowiem, że podręczniki stanowią swoiste „miejsca” reprezentacji narodowych paradygmatów oraz „narzędzie społecznego tworzenia rzeczywistości”. Co więcej, jako „narodowe produkty” odzwierciedlają zarówno aktualny stan polityki historycznej, jak i stopień rozprawienia się z trudną przeszłością. Dlatego też badanie ich treści i pozostałego materiału edukacyjnego pod względem jakościowym i ilościowym urosło do rangi osobnego nurtu historiograficznego. Najczęściej dokonywane są analizy tematyczne, skupiające uwagę na konkretnych blokach, jak np. na migracjach czy kwestii granic.

  • Szanse, wyzwania i interpretacje: nauczanie o Holokauście w Kanadzie

    Carson Phillips

    Zagłada Żydów. Studia i Materiały, Nr 11 (2015), strony: 591-606

    Ontario, druga co do wielkości prowincja Kanady, o powierzchni ponad miliona kilometrów kwadratowych, ma 31 publicznych angielskojęzycznych zarządów szkół, 29 katolickich angielskojęzycznych, 4 publiczne francuskojęzyczne i 8 katolickich francuskojęzycznych. W roku szkolnym 2013/2014 na terenie prowincji działało 3980 szkół podstawowych i gimnazjów oraz 917 szkół średnich. Zgodnie z zapisami konstytucji kanadyjskiej edukacja leży w kompetencjach władz prowincjonalnych. Finansowany ze środków publicznych system edukacji w Ontario jest najbardziej otwarty (comprehensive) w kraju, a tamtejsza populacja uczniów prawdopodobnie najbardziej różnorodna. Nauczanie o zagadnieniu tak złożonym jak Zagłada stanowi dla nauczycieli i uczniów jednocześnie szansę i wyzwanie.

    W odróżnieniu od niektórych członków Wspólnoty Narodów Kanada nie ma krajowego programu nauczania. Zamiast tego każda z dziesięciu prowincji i każde z trzech terytoriów samodzielnie ustala oczekiwania i wyniki programowe. Choć system zapewnia władzom prowincji autonomię przy opracowywaniu regionalnych programów dydaktycznych, stwarza trudności w kwestiach takich, jak tożsamość narodowa, dziedzictwo narodowe i globalizacja.

  • Czy zmiany programowe nauczania historii w polskiej szkole uwzględniają debaty historyczne? Refleksje na marginesie obrazu Zagłady w podręcznikach do nauczania historii

    Robert Szuchta

    Zagłada Żydów. Studia i Materiały, Nr 11 (2015), strony: 607-632

    Tematyka Holokaustu już dawno weszła do kanonu nauczania w polskich szkołach. Od lat 1999–2001 zagadnienie to obligatoryjnie zaczęto wykładać na lekcjach historii i języka polskiego we wszystkich typach szkół. Uczniowie ostatnich klas szkół podstawowych (w wieku 12–13 lat), gimnazjalnych (15–16 lat) i licealnych (18–19 lat) w zależności od swoich możliwości, dojrzałości emocjonalnej i przygotowania poznawali trudne losy ludności żydowskiej podczas drugiej wojny światowej.

    Postęp w nauczaniu o Zagładzie w następnym dziesięcioleciu był imponujący. Uczniowie i nauczyciele wszystkich rodzajów szkół realizowali wiele ciekawych projektów edukacyjnych, pogłębiali i ulepszali metody kształcenia w tym zakresie. Minister edukacji narodowej rekomendował nauczycielom przedmiotów humanistycznych program nauczania o historii i zagładzie Żydów, a uczniom szkół  gimnazjalnych  i  licealnych  książkę  pomocniczą  do  nauczania  historii w całości poświęconą genezie, przebiegowi i skutkom Holokaustu. Polscy nauczyciele doskonalili swoje umiejętności i pogłębiali wiedzę historyczną o Szoa, uczestnicząc w krajowych i zagranicznych seminariach oraz konferencjach metodycznych. Ich plonem były inspirujące publikacje metodyczne.


Recenzje


Wydarzenia - Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN

  • Żydowska Biblia pauperum

    Nawojka Cieślińska-Lobkowicz

    Zagłada Żydów. Studia i Materiały, Nr 11 (2015), strony: 743-752

    „Ogromna, powalająca, zrobiona z wielkim rozmachem” – pisano zgodnie w kraju i za granicą po otwarciu w październiku 2014 r. wystawy stałej Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie, zwanym krótko Polin. Dalej jej oceny już nie były tak jednomyślne. Niemniej wszyscy piszący chylili głowy przed monumentalną panoramą ponadsiedemsetletniej obecności Żydów na polskich ziemiach. Także większość pierwszych zwiedzających była pod jej wrażeniem. Muzeum zaś uczciło ją autotematyczną wystawą czasową.

    Podzielam szacunek dla imponującej historycznej bazy materiałowej, na której oparto osiem następujących w porządku chronologicznym galerii, składających się na liczącą ponad 4500 m kw. prezentowaną całość. Uwagi te nie dotyczą jednak zawartości treściowej i interpretacji zaproponowanych przez autorów poszczególnych galerii. Ich przedmiotem jest przyjęta przez organizatorów programowa formuła wystawiennicza i sposób, w jaki ją zrealizowano. Budzą one moje zasadnicze wątpliwości, które być może wydadzą się czytelnikom w świetle powszechnego podziwu towarzyszącego otwarciu wystawy przesadne. Pocieszam się, że bynajmniej nie trzeba się z nimi zgadzać; nadto najważniejszym celem tych uwag jest zaproszenie do wnikliwego zapoznania się z nią na miejscu.

  • O Muzeum Historii Żydów Polskich

    Małgorzata Szpakowska

    Zagłada Żydów. Studia i Materiały, Nr 11 (2015), strony: 753-759

    Proste pytanie: Co w Muzeum Historii Żydów Polskich może zobaczyć zwykły widz? Nie muzealnik, nie historyk i nie Żyd z pochodzenia lub wyboru, świadomy własnych dziejów. Ot, zwyczajny mieszkaniec Warszawy albo ktoś przyjezdny, kogo przyciągnął rozgłos towarzyszący powstawaniu tej placówki, a potem organizowaniu stałej ekspozycji historycznej. Widz, który wie już zapewne, że sam budynek, zaprojektowany przez Rainera Mahlamäkiego, uznawany jest za jedną z najciekawszych realizacji architektonicznych ostatnich lat, a z kolei koncepcja wystawy głównej rodziła się w wieloletnich sporach naukowych i personalnych. Wreszcie widz, który prawdopodobnie zetknął się z pojęciem ekspozycji narracyjnej, ale któremu słowo „muzeum” kojarzy się przede wszystkim ze zbiorem eksponatów, a niekoniecznie z nowoczesną sztuką wystawienniczą.

    Pierwszą reakcją może więc być rozczarowanie. Jak to? Taki wspaniały budynek, tyle sporów ideowych i merytorycznych – a tymczasem rozciąga się przed nami ciąg rysunków na ścianach, trójjęzycznych inskrypcji i w najlepszym razie reprodukcji. Jakaś historia pauperum, komiks z tysiącletnich dziejów, niekiedy poruszany elektroniką. Pal diabli średniowiecze, pal diabli czasy Rzeczypospolitej Obojga Narodów – także wieki XIX i XX zaistniały niemal wyłącznie w obrazkach. A gdzie materialne świadectwa życia żydowskiego, gdzie meble, ubiory, księgi, warsztaty, garnki, biżuteria, przedmioty zbytku i świadectwa nędzy?

  • Zagłada w „Muzeum życia” (Muzeum Polin i jego kłopoty z muranowskim genius loci)

    Jacek Leociak

    Zagłada Żydów. Studia i Materiały, Nr 11 (2015), strony: 760-769

    Muzeum Historii Żydów Polskich jest dziełem wielu wspaniałych ludzi i każdy z nich ma w tym dziele swój udział. Była to praca trudna, żmudna, wymagająca ogromnego poświęcenia. Dołączyłem do tego zespołu w 2006 r., by wraz z Barbarą Engelking współtworzyć koncepcję galerii Zagłady (w pierwszym etapie byli z nami Havi Dreyfuss i Jakub Petelewicz). Do chwili otwarcia wystawy stałej upłynęło osiem lat pracy, osiem lat wspaniałej poznawczej przygody. Za to jestem wdzięczny i dziękuję wszystkim, z którymi dane mi było współpracować. Jestem dumny z tego wielkiego dzieła, jakim jest wystawa stała (Core Exhibition), i dzielę zasłużoną satysfakcję z tymi, dzięki którym ten projekt mógł się urzeczywistnić. Muzeum Historii Żydów Polskich już działa, wystawa stała od października 2014 r. jest udostępniona zwiedzającym. Towarzyszyły temu głosy zachwytu ze wszystkich stron Polski i świata. I usprawiedliwiona radość. Ale czas euforii mamy już za sobą. Ten etap powinniśmy zamknąć i zająć się teraz krytycznym namysłem nad tym, co stworzyliśmy. Nastał czas realizacji misji muzeum. Według mnie jednym z najważniejszych elementów tej misji jest jak najlepsze funkcjonowanie wystawy stałej. Naszą powinnością jest dążenie do tego, żeby najpełniej przekazywała wypracowane przez twórców przesłanie. Dlatego też - powiem szczerze – drażnią mnie te niemilknące wciąż zachwyty nad muzeum i wystawą, ta sięgająca egzaltacji propaganda sukcesu, to nieustanne myślenie w kategoriach „najlepsze muzeum w Europie, a może i na świecie”. Razi to tym bardziej, że euforyczne eksklamacje płyną ze strony tych, którzy obecnie muzeum kierują, chwalą więc – w sposób niemający doprawdy miary – samych siebie. Takie bezgraniczne samozadowolenie wydaje mi się czymś jałowym i niebezpiecznym. Zaciemnia horyzont, rozbraja intelektualną przenikliwość i zmysł krytyczny, obezwładnia i usypia w takt miłej dla ucha melodii „sukces, sukces, sukces…”. Chcę przyjrzeć się krytycznym okiem temu, jak funkcjonuje muzeum wraz z wystawą stałą w otaczającej go przestrzeni.


Curiosa

  • W poszukiwaniu miliona Sprawiedliwych

    Dariusz Libionka

    Zagłada Żydów. Studia i Materiały, Nr 11 (2015), strony: 773-781

    Jan Żaryn, Polacy ratujący Żydów. Historie niezwykłe, Warszawa: Wydawnictwo Neriton, 2014, 571 s.; Janina Hera, Polacy ratujący Żydów. Słownik, Warszawa: Wydawnictwo Neriton, 2014, 498 s.

    Tematyka polskiej pomocy udzielanej Żydom od kilku lat nie schodzi z pierwszych stron gazet. Zwiększa się liczba instytucji i inicjatyw, które czasami współpracują, a czasami otwarcie konkurują w dziele upamiętnienia i edukacji. Zajmują się tym politycy (szczególnie Kancelaria Prezydenta RP i Ministerstwo Spraw Zagranicznych), muzea (najbardziej zaangażowane w te działania są Muzeum Historii Żydów Polskich oraz Muzeum Historii Polski), Instytut Pamięci Narodowej, czy wreszcie różne organizacje społeczne (w ostatnich latach główna rola przypadła Fundacji Edukacyjnej Jana Karskiego). Last but not least środowiska prawicowe i kościelne, z koncernem ojca Tadeusza Rydzyka na czele. Pisaliśmy o tym wielokrotnie, a niektórzy członkowie Centrum zabierali na ten temat głos w debacie publicznej.

  • Keep calm and bądź jak Jan Karski

    Agnieszka Haska

    Zagłada Żydów. Studia i Materiały, Nr 11 (2015), strony: 782-787

    Ogłoszenie roku 2014 Rokiem Jana Karskiego było kulminacją trwającego od kilku lat procesu wprowadzania postaci emisariusza Polskiego Państwa Podziemnego do masowej świadomości i wyobraźni. Jan Karski miał się dzięki temu stać powszechnie rozpoznawalnym bohaterem – zarówno w Polsce, jak i za granicą; służył temu również prowadzony od 2010 r. przez Muzeum Historii Polski projekt „Jan Karski. Niedokończona Misja”. Cel ten zamierzano osiągnąć, organizując bądź wspierając setki wydarzeń, projektów edukacyjnych, kulturalnych i naukowych: od debaty w Parlamencie Europejskim, przez działania polskich placówek dyplomatycznych na świecie, objazdową wystawę „Jan Karski – człowiek wolności” i urządzenie w dziesięciu polskich miastach Dni Karskiego, aż do konferencji naukowych, filmów, publikacji, piosenek, komiksów i co najmniej czterech sztuk teatralnych. Jak czytamy w uchwale sejmowej z 6 grudnia 2013 r., „świadectwo życia, misji i dzieła uczyniło profesora Karskiego wybitną postacią w skali międzynarodowej, a bogate dziedzictwo, jakie pozostawił, posiada wymiar ponadczasowy, będąc moralnym drogowskazem dla przyszłych pokoleń”1. Kreowanie bohatera masowej wyobraźni nie jest jednak rzeczą prostą. Nie chodzi o to, czy Karski zasługuje na to wyróżnienie. Ważne jest, w jaki sposób próbuje się dopasować jego postać oraz biografię do kontekstów i wzorów kultury popularnej, a także powstająca z tego nowa narracja, z której można odczytać, czego właściwie Karski ma być symbolem.